3 Niedziela Zwykła, Rok A (2026)
Iz 8,23b-9,3; Ps 27; 1 Kor 1,10-13.17; Mt 4,12-23

Upominam was (…) w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa…
Upominam was (…) w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. (1 Kor 1,10)
Wspólnota chrześcijańska w Koryncie, co dopiero powstała. Paweł głosił w niej Chrystusa około roku pięćdziesiątego. Później działał tam Apollos, doskonały erudyta. Po nim prawdopodobnie nauczał w Koryncie Piotr.
Wszyscy oni głosili Chrystusa, nie siebie. A jednak w tej młodej wspólnocie pojawiły się podziały.
Powstały stronnictwa Pawła, Apollosa, Piotra. Pojawili się też inni, którzy mówili, że są Chrystusa i pozostałymi grupami gardzili.
Taka sytuacja skłoniła Pawła do reakcji. Fragment listu, który był odpowiedzą św. Pawła na rozłamy we wspólnocie w Koryncie, słyszeliśmy dzisiaj w liturgii.
Upominam was (…) w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. (1 Kor 1,10)
Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1 Kor 1, 13)
W teologii św. Pawła Kościół przedstawiany jest jako Ciało Chrystusa – Mistyczne Ciało Chrystusa. Podział w Kościele jest więc rozdzieraniem tego Ciała. Rozdzieraniem w imię przynależności do jakiegoś nauczyciela.
Ale przecież to nie Paweł, nie Apollos i nie Piotr zostali ukrzyżowani. I nie w ich imię dokonuje się chrzest. Nie oni są Zbawicielami.
Tylko w Chrystusie jest źródło Zbawienia. Tylko w Jego Krzyżu.
Dlatego ci, którzy głoszą Ewangelię i sprawują sakramenty, muszą uważać, by nie przysłaniać sobą Chrystusa. Muszą głosić nie siebie, lecz Chrystusa…
Upominam was (…) w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. (1 Kor 1,10)
Rozłamy w Koryncie pojawiły się bardzo szybko. I niestety nie były ostatnimi.
W historii Kościoła ciągle na nowo mamy do czynienia ze sporami i podziałami. I to zarówno w kościele powszechnym, jak i w poszczególnych parafiach i grupach wierzących.
Ciągle na nowo Kościół - Mistyczne Ciało Chrystusa – jest rozdzierany przez różne spory. I bardzo często wynikają one z próżnych ambicji i niepotrzebnej rywalizacji, gdzie nie liczy się Chrystus i Jego Sprawa, a na plan pierwszy wysuwane są partykularne interesy poszczególnych ludzi czy grup.
Rozłamy w Kościele…
Te najbardziej bolące, gdy chrześcijaństwo jest podzielone. Gdy jest Kościół Prawosławny i są wspólnoty protestanckie i mnóstwo innych mniejszych wspólnot z protestantyzmu się wywodzących.
A Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy modlił się, aby stanowili jedno… (Por. J 17,20-26)
Dlaczego więc tak się stało?... Dlaczego chrześcijaństwo jest podzielone?...
Owszem u podstaw rozłamów stały czasem bardzo konkretne błędy w Kościele, ale też brak pokory u Jego reformatorów.
Bo przecież Kościół reformował i Dominik, i Franciszek; i Luter, i Kalwin.
Dominik i Franciszek potrafili zapomnieć o sobie i pokornie czekać, aż usilna praca i modlitwa wydadzą owoc. Ostatecznie jednak ich postawa zmieniła Kościół, a oni są dzisiaj świętymi.
Luter i Kalwin w wielu sprawach – zwłaszcza dotyczących dyscypliny kościelnej – też mieli rację, ale pokory im zabrakło. Pojawił się więc konflikt, pojawił się ostry spór; a później trudno było się wycofać. Na dodatek reformatorzy szukali oparcia w władzy świeckiej. Doszedł więc konflikt polityczny. A konsekwencją wszystkiego był już rozłam. Rozłam, który boli do dzisiaj…
Rozłamy w Kościele… Także dzisiaj…
Ci są tradycjonalistami, a ci progresistami. Ci „otwarci” słyszą, że zdradzają Ewangelię; ci „zamknięci”, że jej w ogóle nie rozumieją…
Ale na parafie i wspólnoty. Tutaj też bywa wiele sporów. I wiele niepotrzebnej rywalizacji.
Czy jeszcze liczy się Chrystus i Jego Ewangelia?... Czy tylko ja i moja grupa?...
I wcale nie jest źle, że istnieje wiele grup i że parafie mają trochę różny profil i są w nich różne duszpasterskie propozycje. Ta wielość jest dobra.
Przecież Chrystus w Ewangelicznej scenie, którą dzisiaj słuchaliśmy, powołuje czterech Apostołów. I oni są różni. Ale wszyscy oni będą Apostołami Chrystusa.
Nie ma Kościoła Szymona Piotra, Andrzeja, Jakuba, Jana, Pawła, Apollosa, tylko jest jeden Kościół Jezusa Chrystusa. I wszyscy w tym Kościele mają miejsce. Ze swoimi różnymi uzdolnieniami i darami; ze swymi charyzmatami.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wkracza niedobra konkurencja; gdy zamiast Sprawy Chrystusa najważniejsze miejsce zajmuje interes osoby czy grupy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy tylko mój projekt, moje zadanie, moje stanowisko jest ważne, a wszyscy inni mogliby w ogóle nie istnieć, bo tylko przeszkadzają...
Problem zaczyna się wtedy, gdy tylko moje kółko różańcowe, moja grupa odnowy, mój ruch charyzmatyczny ma rację, a wszyscy, którzy do niego nie należą, to pewnie nawet zbawieni nie zostaną…
Czyż wielu tak nie myśli?... Czyż wielu tak się nie zachowuje?...
No, może nie tak ostro, ale w tym kierunku…
I naprawdę małą pociechą jest, że podobne podziały i spory istniały we wspólnocie w Koryncie – wspólnocie założonej przez najważniejszych Apostołów.
Bo to tylko świadczy, że dwa tysiące lat chrześcijaństwa, w tej dziedzinie nie wiele zmieniło. Że ciągle zaczynamy od początku.
Dlatego do nas wszystkich jako wyrzut - ale i wezwanie - skierowane są słowa świętego Pawła.
Upominam was (…) w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. (1 Kor 1,10)
Modlimy się o jedność chrześcijan. Módlmy się również o jedność w naszym Kościele, parafiach i wspólnotach. I próbujmy czynić tę jedność. Przez pokorę, przebaczenie i miłość. Amen.
Ks. Bogusław Banach, Polska Misja Katolicka Mannheim


