
Dz 2,42-47; Ps 118; 1 P 1,3-9; J 20,19-31
Obraz Chrystusa Miłosiernego
Dzisiejsza Ewangelia przedstawia spotkanie Chrystusa z apostołem Tomaszem. Nie było go, gdy Jezus pierwszy raz przyszedł do uczniów. Nie bardzo też wierzy, w to, co mu opowiadają. „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę.” (J 20,25)
Gdy Jezus staje znów pośrodku uczniów, wita ich i zwraca się specjalnie do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym.” (J 20,27)
I Tomasz nie ma już wątpliwości. „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28) – składa wyznanie wiary.
A ta sytuacja, gdy Chrystus ukazuje Tomaszowi swoje przebite ręce i bok, tak bardzo przypomina obraz Chrystusa Miłosiernego, namalowany według wskazówek św. Faustyny.
Jezus błogosławi nam przebitą dłonią, a druga dłoń wskazuje na serce. Serce, które jest źródłem Miłości. I z tego Źródła wypływają promienie: czerwone i białe.
I nie sposób patrząc na ten obraz nie myśleć o tej chwili, gdy serce Jezusa zostało przebite na krzyżu i wypłynęły z niego krew i woda. A to niewątpliwie odwołanie do Tajemnicy Męki i Śmierci Chrystusa; do Tajemnicy Zbawienia. To szczyt Bożej Miłości; Szczyt Miłosierdzia Bożego.
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał...” (J 3,16) „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. (J 15,13)
Nie ma większej miłości nad tę...
Czerwone promienie, które symbolizują krew każą nam też myśleć o Tajemnicy Eucharystii. Chrystus daje się nam jako Pokarm. Pokarm na życie wieczne.
Eucharystia jest Tajemnicą Bożej Miłości. Miłości Miłosiernej.
A białe promienie, które wypływają z serca Chrystusa, symbolizują wodę, która obmywa nas z grzechów. To obmycie w Sakramencie Chrztu Świętego, ale też nieustanne obmywanie z grzechów w Sakramencie Pokuty.
Białe promienia to też symbol Ducha Świętego, który rozlewa Miłosierdzie Boże na cały świat.
Tajemnica Miłosierdzia Bożego… Prawda o tym, że Bóg jest Dobry. Aż dziwne, że Bóg musiał tę prawdę na nowo przypomnieć, posługując się świętą siostrą Faustyną.
Ale to może dlatego, że ludzie ciągle chcą być samowystarczalni. W dziedzinie religii też. Często więc myślą, że mnożąc modlitwy i dążąc do doskonałości, o własnych tylko siłach osiągną zbawienie.
A gdy doświadczają grzechu i własnej słabości, to albo próbują jeszcze więcej się modlić (często niestety traktując modlitwę w sposób czysto magiczny), jeszcze bardziej usiłują doskonalić swoje uczynki (zapominając jednak przy tym o miłości) albo też załamują się, bo wiedzą, że sami nie dadzą rady.
Jednak żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. Bo tak naprawdę, to kolejność jest inna. Pierwsze jest Miłosierdzie Boże! Pierwsza jest Miłość Boga, wierna, uprzedzająca i przebaczająca. Chrystus umiera za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. (Por. Rz 5,6)
Pierwsze jest Miłosierdzie Boże! Dopiero później jest nasza odpowiedź.
Tak jak w miłości. Jeżeli ktoś mnie kocha, to próbuję na tę miłość odpowiedzieć. Staram się kochać ze wszystkich sił. Ale moją największą siłą jest ta Miłość, której doświadczam. A jeżeli jest to Miłość Boga, to moja siłą jest też pewność, że nawet gdy coś nie wyjdzie, Miłość nie zostanie cofnięta. Ona po prostu jest. I zawsze mogę do niej wrócić; i mogę ciągle na nowo się na nią otwierać.
To jest Tajemnica Miłosierdzia Bożego. Bóg jest Dobry! I tylko dlatego, że On jest Dobry, ja mogę stawać się dobry. Zawsze przy Jego pomocy.
To jest Tajemnica Miłosierdzia Bożego. Mój grzech, moja słabość mnie nie przekreśla. Jeżeli tylko do Boga przychodzę; jeżeli się na Boże Miłosierdzie otwieram; jeżeli z grzechów obmywam się w Sakramencie Pokuty.
Tajemnica Miłosierdzia Bożego. Na Miłosierdzie Boże mam się otwierać; mam przyjmować je w swoje życie. I stąd w Koronce prosimy Boga: Miej miłosierdzie dla nas. Miłosierdzie bowiem ma bardzo osobisty wymiar. Dotyka każdego i każdej z nas. Jest Bożym przebaczeniem i Bożą Miłością, która staje się naszym udziałem.
Jednocześnie - modląc się Koronką do Miłosierdzia Bożego - dodajemy zaraz: I całego świata. - (Miej miłosierdzie dla) całego świata. Prosimy więc by również i świat otworzył się na Miłosierdzie Boże.
Wiemy jak bardzo światu tego Miłosierdzia potrzeba! A potrzeba tym bardziej im bardziej świat nie zdaje sobie z tego sprawy; im bardziej sobie tego nie uświadamia…
Dlatego musimy nieustannie zanosić modlitwę o Miłosierdzie Boże dla świata.
Bo nie jest zadaniem chrześcijanina potępiać świat. Chrześcijanin ma prosić o Miłosierdzie Boże dla świata. I o to, by świat na Miłosierdzie Boże się otworzył. To jest nasze zadanie!
Tajemnica Miłosierdzia Bożego. Tajemnica Miłości Przebaczającej, Miłości wiernej i uprzedzającej. Miłości wychodzącej do człowieka.
Tajemnica Miłosierdzia Bożego. I nasze otwieranie się na Miłosierdzie Boże; i nasza prośba o Miłosierdzie Boże dla świata.
Tajemnica Miłosierdzia Bożego...
Zakończmy nasze rozważanie słowami świętego Jana Pawła II, które powiedział w czasie konsekracji sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach:
„Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie.
Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój.
Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia.
Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy.” (Jan Paweł II, Homilia w Łagiewnikach, 17.08.2002, nr 5) Amen.
Ks. Bogusław Banach, Pfarrei St. Sebastian Mannheim. Duszpasterstwo polskojęzyczne


